Cześć Bąble!

Chciałabym się z Wami podzielić okruchami mojego dzieciństwa. Chodzi o wspomnienia związane z książkami z dawnych lat. Jako dziecko uwielbiałam książki dla dzieci, Mama nie szczędziła mi nowych okazów. Bardzo się do nich przywiązywałam i większość mam do tej pory. Część niestety uległa zniszczeniu podczas pamiętnej powodzi 20 lat temu,. Poległ między innymi mój absolutnie ukochany Konik Garbusek. Nieodżałowana strata.
Na szczęście została mi moja ulubiona książka.

… TAM ZWIERZ WIDZIANY TYLKO Z RZADKA, WYCISKA ŚLADY CIĘŻKIM KROKIEM; NA KURZYCH NÓŻKACH STOI CHATKA, CO NIE MA WCALE DRZWI NI OKIEN…

Jak dla mnie wydanie „Bajek” Aleksandra Puszkina (bo o niej mowa) z ilustracjami Stanisława Kowalowa jest absolutnie najpiękniejszą książką jaką kiedykolwiek miałam w rękach. Być może patrzę na nią przez pryzmat tego, jak postrzegałam ją w dzieciństwie – była dla mnie czarodziejską księgą pełną zaklęć.
Niezwykły respekt, jaki z tego powodu odczuwałam przed ową książką nie przeszkodził mi spróbować na niej swoich sił w roli ilustratora. Dzięki temu na odwrocie okładki można podziwiać moje pierwsze ilustracje. Lubieżny wzrok księcia przykuwa ponętna księżniczka. Uważam, że oddałam to z niezwykłym znawstwem jak na swój niewielki przecież wiek. Jestem z siebie dumna:)  Dalej próbowałam też pomóc designerowi,  ożywiając kolorem dekoracyjny detal. Prawda, że w kolorze wygląda znacznie lepiej? :)

Ilustracje Kowalowa są po prostu obłędne. Detale, kolory, atmosfera! Przepiękna ilustacja księżniczki z morskich fal zrobiona bez fotoszopa #nophotoshop. Ilustracje wydawały mi się wówczas, (i wydają mi się nadal) najpiękniejsze na świecie. Dlatego jako dziecko lubiłam dopatrywać w nich niedoskonałości – pozostałości szkicu ołówkiem pod chmurą z  akwareli, drobne niedociągnięcie, fakturę farby. Zachwycał mnie dobór barw, twarze postaci i historie jaką opowiadały.
Była w nich zaklęta magia, basniowość, zupełnie inny świat, zaklęty w ramy które są zrozumiałe dla małego dziecka.
Doprawdy nie wiem jak to jest możliwe, że można taki egzemplarz kupić dziś za 10 zł na allegro.

Bajki są w tłumaczeniu Brzechwy, Tuwima, Ulickiego i Grodzieńskiej. Jako dziecko kochałam bajki wierszowane, szybko łapałam rytm i łatwo zapamiętywałam nowe słowa. Wierzę, że rymowanki powodują to, że dziecko uczy się szybciej, łatwiej mu ogarnąć tekst i i zwyczajnie – ma większą frajdę.  Dlatego tak ważne jest dla mnie aby Fotobaśnie były rymowane. Chcę tworzyć takie baji, jakie na mnie najmocniej oddziaływały za czasów mojego dzieciństwa, z tym że w roli głownej będzie właśnie dziecko. To strasznie ekscytujące.