„ŻADNE DZIEŁO CZŁOWIEKA NIE PRZEŻYJE KSIĄŻKI.”

Technologia nieubłaganie zakrada się we wszystkie zakamarki naszego życia. W smartfonach trzymamy dokumenty, książki, czytamy prasę, sprawdzamy pogodę. O ile współcześni dorośli często mają własne preferencje czy wolą książkę czy tablet – to to drugie staje się coraz powszechniej używane przez dzieci.
Maluchy szybko uczą się jak przesuwać palcem po interaktywnym ekranie i niemal każdy rodzic ma do opowiedzenia anegdotkę jak to pociecha próbowała w taki sam sposób zmieniać kanały w telewizorze.

Ponieważ wszystko rozwija się dość dynamicznie, brakuje nam jeszcze danych dotyczących wykorzystywania tabletów przez dzieci i tego, jaki ma to wpływ na ich postrzeganie świata.

Część specjalistów bije na alarm, że uzależnienie od ekranu pogarsza pamięć, osłabia zdolność do utrzymania skupienia i powoduje niechęć do czytania w ogóle.

Czy tak jest jednak na prawdę?

Wpadły mi ostatnio w „wirtualne” ręce badania przeprowadzone przez Nicolę Yuill i Alexę F. Martin z  Uniwersytetu w Sussex, UK (link w przypisie).
Dziewczyny postanowiły porównać, jaki wpływ na dzieci ma wspólne czytanie na tablecie a jaki tradycyjnej, papierowej książki.
Zaznaczam, że chodzi o wspólne czytanie rodzica z dzieckiem – np. bajki na dobranoc, lub pomocy naukowych. Czytanie w samotności to temat na inny post.
Tymczasem wróćmy do badań.
Postanowiono zmierzyć kilka istotnych parametrów. Trochę ich jest, ale uważam je za szalenie interesujące i pomyślałam, że warto było je wszystkie przytoczyć żebyście zobaczyli co mierzyły badania, zamiast jedynie skracać i po swojemu interpretować wyniki. Dzięki temu sami macie szansę wyciągnąć wnioski:)

Oto one:

  • Poprawność czytania ( niepoprawnie lub wcale nieprzeczytane słowo, zawahanie przed przeczytaniem słowa, niepoprawna wymowa, pominięcie słowa).
  • Zapamiętywanie (zadaniem dziecka było opowiedzieć zewnętrznemu badającemu, nieobecnemu podczas czytania, np. drugiemu rodzicowi, co zapamiętało z przeczytanej opowieści. Skupiono się na narracyjnej spójności oraz szczegółowości opisu).
  • Zaangażowanie (mierzone w widocznym zaangażowaniu, skupieniu wzroku na treści, gestach, ekspresji oraz werbalizacji).
  • Uczucie w interakcji (ang. iteraction warmth; uśmiech, śmiech na głos, okazywanie uczucia)
  • Komentarze matki (wszystkie wypowiedzi matek, które czytały z dziećmi podzielono na  5 kategorii: 1. mechaniczne, np. „przewróć stronę, przesuń palcem”; 2. słownictwo, tj. wyjaśniane znaczeń, lub pytanie o rozumienie danego słowa, poprawianie wymowy itp.; 3. Opowieść, tj wyjaśnienia co się dzieje, pytania czy dziecko nadąża za fabułą,  komentowanie wydarzeń itp.; 4. motywacja, np. „udało ci się”, „brawo”, „to było podchwytliwe” itp. 5. Niezwiązane, czyli wypowiedzi niezwiązane z opowieścią lub zadaniem.)
  • Pozycja (jaka pozycje przybierano w zależności od tego na czym czytano).
  • Preferencje (zapytano dziecko o to, jaka bajka mu się bardziej podobała, czy woli książkę, czy tablet itp.).

Wyniki okazały się krzepiące dla osób drżących o pozytywny wpływ ekranu na umiejętność kojarzenia u pociechy. Wyniki dla poprawności czytania oraz zapamiętywania a także poziomu zaangażowania były porównywalne przy czytaniu papierowych książek oraz z tabletu.
Jeśli chodzi o komentarze matki – komentarze z kategorii „mechaniczne” było udzielane niemal wyłącznie podczas czytania na tablecie, natomiast wcale podczas czytania papierowej książki. Pozostałe komentarze w obu przypadkach dały podobne wyniki.

Wyraźną i jednocześnie być może znaczącą różnicą okazały się pomiary uczuć w interakcji. Przy czytaniu z papieru ten współczynnik wzrastał – było więcej śmiechu, uśmiechów i czułości.
Być może miało to związek z pozycją, jaką przybierały dzieci podczas czytania z ekranu – raczej trzymały tablet oburącz z pochyloną ku niemu głową, dokładnie w taki sam sposób, w jaki trzymają urządzenie, gdy korzystają z niego samotnie. Zupełnie inaczej było w przypadku trzymania książki, którą trzymało się tak, żeby rodzic też widział.

Odpowiedź na pytanie który nośnik jest lepszy nie jest prosta, dostarczy jej być może przyszłość, pokazując nam dokąd zabierze nas technologia. Osobiście jestem zwolenniczką książek papierowych, które przemycają jeszcze coś poza treścią – emocje towarzyszące samemu odbiorowi książki. Swoją drogą, wielka szkoda, że Panie z UK tego nie zmierzyły. Jako dziecko wielbiałam zapachy książek, fakturę papieru, szelest podreperowanej taśmą okładki przy otwieraniu. Te z egzemplarzy, które są ze mną do dziś otwieram z jeszcze większym namaszczeniem, po latach traktując jak rodzinny skarb. Czy ekran tabletu ma szansę się tym stać?

Link do badań: https://www.frontiersin.org